✉️
ProLetter

Cześć,

dane użytkowników są już nie tylko walutą, ale także kluczem do budowania relacji i zaufania, dlatego decyzja o ich udostępnianiu budzi wiele pytań. Ostatnia zapowiedź Telegrama o tym, że zacznie przekazywać organom ścigania adresy IP i numery telefonów użytkowników na podstawie zapytań prawnych, wywołała dyskusję na temat tego, gdzie leży granica między prywatnością a bezpieczeństwem. Dla marketerów i marek, które często korzystają z takich platform do bezpośredniej komunikacji z konsumentami, to decyzja, której skutki warto dogłębnie przeanalizować.

Po pierwsze, z punktu widzenia zgodności z prawem, Telegram stara się dostosować do rosnących nacisków regulacyjnych. Rządy i organy ścigania na całym świecie coraz częściej domagają się od platform społecznościowych dostępu do danych użytkowników w celu zwalczania cyberprzestępczości, oszustw i terroryzmu. W tym kontekście, Telegram, który od lat budował swoją reputację na obietnicy pełnej prywatności i anonimowości, musiał znaleźć sposób na spełnienie tych wymogów. Z moralnego punktu widzenia, można to postrzegać jako krok w stronę odpowiedzialności społecznej – ochrona społeczeństwa przed zagrożeniami wydaje się nadrzędnym celem. Ale czy to usprawiedliwia ograniczenie prywatności użytkowników?

Dla marek korzystających z Telegrama jako kanału komunikacji, zmiana ta może budzić mieszane uczucia. Z jednej strony, platforma może wydawać się bardziej „czysta” i przestrzegająca przepisów, co może budować zaufanie w oczach regulatorów i rynków. Z drugiej jednak strony, użytkownicy, którzy do tej pory uważali Telegram za bezpieczne miejsce do prywatnych rozmów, mogą poczuć się zdradzeni. Wiemy, że współczesny konsument – szczególnie korzystający z Telegrama – jest wyczulony na kwestie ochrony danych. Świadomość, że jego prywatne informacje mogą zostać przekazane organom ścigania, może skłonić go do szukania alternatywnych platform, co dla marek oznacza ryzyko utraty dotychczasowych kanałów dotarcia.

Pytanie, które musi sobie zadać każdy marketer, brzmi: czy współpraca z platformą, która łamie swoje wcześniejsze obietnice dotyczące prywatności, jest etyczna i zgodna z wartościami marki? W dzisiejszym świecie marki muszą zachować spójność nie tylko w kwestiach marketingowych, ale również moralnych. Konsumenci coraz częściej oczekują, że marki będą transparentne i odpowiedzialne, także w zakresie ochrony danych. Decyzja o współpracy z platformą, która wprowadza kontrowersyjne zmiany w polityce prywatności, musi być dokładnie przemyślana pod kątem tego, jak wpłynie to na wizerunek marki w dłuższej perspektywie.

Z drugiej strony, trzeba pamiętać, że udostępnianie danych osobowych w odpowiedzi na zapytania prawne nie jest zjawiskiem nowym. Inne giganty technologiczne, takie jak Meta czy Google, również współpracują z organami ścigania, udostępniając dane użytkowników w przypadkach, które wymagają tego prawnie. Różnica polega jednak na tym, że Telegram przez lata odgrywał rolę „bastionu prywatności”, oferując takie funkcje jak szyfrowanie E2E (end-to-end) czy możliwość korzystania z aplikacji bez karty SIM. To właśnie ta reputacja przyciągała użytkowników poszukujących ochrony przed inwigilacją. Zatem decyzja Telegrama o złagodzeniu swojego podejścia do prywatności jest nie tylko zaskakująca, ale może również podważyć fundamenty, na których zbudowano sukces tej platformy.

Trzeba pamiętać, że użytkownicy coraz bardziej zwracają uwagę na to, jak ich dane są wykorzystywane i mogą negatywnie zareagować na wszelkie zmiany, które uderzają w ich poczucie bezpieczeństwa. Telegram, podobnie jak inne platformy, musi znaleźć złoty środek między zgodnością z prawem a utrzymaniem zaufania użytkowników – a marki muszą być świadome tego balansu i dostosować swoje strategie tak, aby były zarówno skuteczne, jak i etyczne.

LinkedIn usuwa odznaki Top Voice dla artykułów współtworzonych.

LinkedIn ogłosił, że od 8 października 2024 r. wycofuje złote odznaki Top Voice przyznawane za wkład w artykuły współtworzone. Funkcjonalność, która przyciągała użytkowników do dzielenia się wiedzą, zostanie usunięta, ponieważ system automatycznego przyznawania odznak nie zawsze odzwierciedlał rzeczywiste kompetencje. LinkedIn zauważył, że mechanizm nagradzania nie spełniał oczekiwań jakościowych, co skłoniło platformę do zmiany podejścia. Wszystkie odznaki zostaną usunięte do 7 grudnia 2024 r.

Instagram rezygnuje z opcji wyświetlania postów tylko od obserwowanych użytkowników.

Adam Mosseri, szef Instagrama, potwierdził, że platforma nie wprowadzi opcji wyświetlania postów wyłącznie od obserwowanych kont. Podczas sesji Q&A Mosseri wyjaśnił, że testy tej funkcjonalności pokazały spadek zaangażowania użytkowników oraz niższe zadowolenie z aplikacji. Choć część użytkowników wyraża zainteresowanie taką możliwością, algorytmiczne rekomendacje są skuteczniejsze w utrzymywaniu aktywności na platformie. Mosseri dodał, że Instagram będzie nadal eksplorować możliwości, aby lepiej odpowiadać na potrzeby użytkowników, jednak na razie priorytetem pozostaje rekomendowanie treści, które angażują większą liczbę osób.

TikTok wprowadza nową opcję monetyzacji subskrypcji dla wybranych twórców.

Na razie z nowej funkcjonalności mogą korzystać twórcy z takich regionów jak Brazylia, Hiszpania, Wielka Brytania, Indonezja, Niemcy, Korea Południowa, USA i Japonia, ale firma planuje dalsze rozszerzenia. Nowa opcja, zastępująca dotychczasowy model monetyzacji LIVE, umożliwia oferowanie ekskluzywnych treści płatnym subskrybentom, nawet jeśli twórca nie prowadzi transmisji na żywo. Wprowadza także trzy różne poziomy subskrypcji, z unikalnymi przywilejami, jak dostęp do prywatnych komunikatów czy ekskluzywne naklejki na czatach. Aby skorzystać z nowości, twórcy muszą mieć co najmniej 18 lat, 10 tysięcy obserwujących oraz 100 tysięcy wyświetleń na swoich filmach.

Telegram zgadza się na udostępnianie danych użytkowników w śledztwach.

Telegram ogłosił, że będzie przekazywał organom ścigania adresy IP i numery telefonów użytkowników, jeśli będzie to wymagane w toku śledztw. CEO platformy, Pavel Durov, potwierdził, że firma będzie udostępniać te informacje w przypadkach uzasadnionych prawnie. Decyzja ta jest szczególnie zaskakująca, biorąc pod uwagę wcześniejszy opór Telegrama wobec takich działań, w tym ignorowanie próśb o usunięcie informacji dotyczących podejrzanych. Platforma wprowadza także nowe narzędzia moderacyjne oparte na sztucznej inteligencji oraz zespół moderatorów, który będzie usuwał nielegalne treści z wyszukiwarek. Użytkownicy będą mogli zgłaszać niebezpieczne treści bezpośrednio w aplikacji.

X rezygnuje z przycisku blokowania postów, zmieniając dynamikę interakcji użytkowników.

Pomimo braku możliwości blokowania postów, użytkownicy wciąż będą jednak mogli blokować innych z poziomu ich profilu. Osoby wcześniej zablokowane nadal będą mogły przeglądać publiczne posty, chyba że użytkownik ustawi swoje konto jako prywatne. Decyzja wzbudziła kontrowersje, zwłaszcza w kontekście ochrony przed nękaniem. Eksperci bowiem wskazują, że brak możliwości blokowania postów może wpłynąć na bezpieczeństwo użytkowników, którzy korzystali z tej możliwości, aby chronić się przed niechcianymi interakcjami. Elon Musk argumentuje jednak, że blokowanie ogranicza zasięg treści i potencjalnie hamuje rozwój twórców na platformie.

TikTok wprowadza reklamy w wyszukiwarce, wspierając marki w odkrywaniu produktów.

TikTok zadebiutował właśnie z Search Ads Campaign, umożliwiając markom wyświetlanie reklam w wynikach wyszukiwania na platformie. Nowe narzędzie pozwala na precyzyjne targetowanie reklam na podstawie słów kluczowych, co wspiera proces odkrywania produktów przez użytkowników. Jak pokazują badania, aż 57% użytkowników korzysta z opcji wyszukiwania w aplikacji, co czyni ją istotnym kanałem dla marketerów. Pierwsze testy wykazują, że połączenie reklam w feedzie z reklamami w wyszukiwarce zwiększa konwersję o 20%. PS Jeśli nie reklamujecie się jeszcze na TikToku – napisz do mnie. Chętnie opowiem, jak możemy zwiększyć sprzedaż i rozpoznawalność marki poprzez płatne kampanie TikTok Ads.

Meta rozszerza chatboty AI na reklamy i przywraca głosy celebrytów do swoich AI.

Meta podczas pierwszego dnia Meta Connect 2024 ogłosiła rozszerzenie chatbotów AI dla biznesu na marki prowadzące reklamy typu click-to-message w aplikacjach Messenger i WhatsApp, co jest kluczową informacją dla reklamodawców, którzy teraz mogą jeszcze efektywniej angażować swoich klientów za pomocą AI. Dodatkowo firma zaprezentowała aktualizację swoich narzędzi reklamowych opartych na generatywnej AI, z których skorzystało już ponad 1 milion reklamodawców, generując w ciągu ostatniego miesiąca ponad 15 milionów reklam. Meta przywróciła również głosy celebrytów do chatbotów AI, co ma na celu spersonalizowanie interakcji z użytkownikami. Podczas wydarzenia zaprezentowano także nowe technologie, w tym inteligentne okulary Ray-Ban Meta oraz prototyp okularów rozszerzonej rzeczywistości Orion.

Meta blokuje linki do wykradzionego dossier J.D. Vance’a na Threads, Instagramie i Facebooku.

Meta zablokowała linki na platformach Threads, Instagram i Facebook, które prowadzą do newslettera Kena Klippensteina zawierającego dossier na temat senatora J.D. Vance’a (R-Ohio). Dokumenty te miały rzekomo zostać zdobyte w wyniku irańskiego ataku hakerskiego na kampanię Donalda Trumpa. Firma usunęła posty zawierające linki do tych treści i blokuje dostęp do plików PDF dossier, które są hostowane na innych stronach.

Google wprowadza nowe funkcjonalności AI do zarządzania kampaniami.

Nowe narzędzia, oparte na sztucznej inteligencji, mają pomóc reklamodawcom w lepszym zarządzaniu kampaniami, ich optymalizacji oraz pomiarze wyników. Na konferencji Dmexco zaprezentowano m.in. opcję automatycznego generowania nagłówków i obrazów w kampaniach wyszukiwania, a także narzędzia edycji obrazów w kampaniach Performance Max. Dzięki nowym rozwiązaniom reklamodawcy zyskają większą kontrolę nad tym, jak i gdzie ich treści są wykorzystywane. Wprowadzono także możliwość blokowania niechcianych słów kluczowych, co ma zapobiec wyświetlaniu reklam w nieodpowiednich kontekstach.

Instagram wprowadza dzwiękowe logo dla Reels.

Wszyscy kojarzymy popularne “badum” Netflixa na początku każdej produkcji. Instagram ogłosił wprowadzenie własnego, nowego „dźwięku sygnaturowego”, który będzie dodawany do końca każdego pobranego filmu z Reels. Jest to część nowej „dźwiękowej tożsamości” platformy, która ma na celu wzmocnienie rozpoznawalności marki. Dźwięk został zaprojektowany jako prosty i ikoniczny, mający oddawać kreatywność, która nie musi być perfekcyjna, by ją udostępniać. Choć nie dorównuje popularnym dźwiękom TikToka, ma przyciągać uwagę i stać się charakterystycznym elementem treści Instagramowych.

Dziękuję, że czytasz ProLetter!

Do następnego tygodnia! 👋
Jakub Jacek
Zdjęcie profilowe – Jakub Jacek
 
 
 
 

PS
Jeśli umknęło Ci poprzednie wydanie, możesz je nadrobić tutaj!
9 nowych funkcjonalności na YouTube i powrót Emoji Pong Instagrama. »