Cześć,
Meta zrobiła coś, do czego przygotowywała nas od kilku lat, ale i tak wielu osobom udało się to przeoczyć. Advantage+ przestało być opcją, a stało się domyślnym sposobem, w jaki działa system reklamowy. Możliwość ręcznej edycji nadal istnieje, ale trzeba jej teraz aktywnie szukać, bo pierwszą rzeczą, jaką widzisz w panelu, są podpowiedzi AI, automatyczne rekomendacje i włączone z góry opcje Advantage+.
Meta uznała zatem, że większość marketerów powinna po prostu poddać kampanię pod algorytm, a manualne zarządzanie ma być wyjątkiem, nie standardem. Z perspektywy platformy to logiczne, bo wyniki Advantage+ faktycznie rosną, a modele są bardziej efektywne niż kilka lat temu. Meta nieustannie twierdzi też, że jej systemy predykcyjne wiedzą więcej, niż my jesteśmy w stanie wskazać ręcznie. Niby wciąż mamy kontrolę, ale domyślnie powierzamy ją algorytmowi, który zbudowano na danych trzech miliardów ludzi.
Co to dla nas oznacza? Platforma, z której przez lata wyciskało się wyniki własną ciężką pracą, wiedzą i doświadczeniem (wspieranym niekiedy dobrą intuicją), staje się systemem, który wymaga od marketerów mniej techniki, a więcej kreatywności i jakości na poziomie kreacji. Aczkolwiek i w tej kwestii możemy skorzystać z pomocy AI w obrębie Menedżera reklam. Mimo rodzącej się w nas frustracji, teoretycznie nie powinniśmy mieć pretensji, bo Meta nie odbiera nam narzędzi, tylko układa je tak, żeby to AI było pierwszym wyborem.
Ale ta zmiana przesuwa nieco wartość naszej pracy. Nie w stronę „braku potrzeby specjalistów”, tylko odwrotnie, w stronę klarownego podziału obowiązków. Dziś proces wygląda bowiem inaczej. Najpierw jest jakość danych i analityki (ze zdarzeń piksela i API konwersji), które przygotowujemy my. Potem jest warstwa algorytmu – ta, którą Meta domyślnie przejmuje i której nie ma sensu na siłę kontrolować. A na końcu jest kreacja, która ponownie staje się jednym z najważniejszych czynników skuteczności.
W praktyce oznacza to, że rola zespołów in-house, agencji i freelancerów nie maleje, tylko zmienia się w kierunku dwóch obszarów, których AI nie zrobi za nas: dobrze przygotowanych sygnałów wejściowych i jakościowego contentu. Te narzucone ustawienia Advantage+ możemy dziś częściowo odpuścić. Reszta pozostaje w naszych rękach.