Cześć,
stało się coś, co do tej pory było tylko retoryczną metaforą. Nowy Jork oficjalnie uznał feedy mediów społecznościowych za produkt wysokiego ryzyka, wymagający urzędowego ostrzeżenia zdrowotnego! Porównanie do paczki papierosów przestało być publicystyczną przesadą, a stało faktem.
To moment zwrotny, który obnaża fundamentalny grzech naszej branży, bo przez dekady budowaliśmy (świadomie lub nie) zaangażowanie użytkowników, wykorzystując mechanizmy takie jak nieskończone przewijanie (ang. infinite scroll) czy autoodtwarzanie kolejnych filmów. A to przecież nic innego jak starannie zaprojektowane pułapki na uwagę. Decyzja gubernator Kathy Hochul to jednoznaczny sygnał, że era technologicznego Dzikiego Zachodu, w której wskaźnik zaangażowania uświęcał każdą manipulację interfejsem, dobiega końca.
Co ten precedens oznacza w praktyce dla marketerów i marek?
Po pierwsze, nadchodzi era cyfrowych progów zwalniających. Dotąd optymalizowaliśmy ścieżki konwersji tak, by użytkownik wchodził w nie płynnie, bez zastanowienia – jak w masło. Teraz regulatorzy instalują w tych lejkach sprzedażowych obowiązkowe barierki informacyjne. Widoczny alert o wpływie na zdrowie psychiczne to drastyczna ingerencja w user experience, która podważa sam fundament starego modelu. Czas spędzony w aplikacji przestanie być bezwzględną i najcenniejszą walutą sukcesu. Najmocniej odczują to te marki, których obecność polegała wyłącznie na „podpinaniu się” pod uzależniające mechanizmy platform, bez oferowania realnej wartości.
Po drugie, czeka nas bolesna weryfikacja lojalności. Dotąd często myliliśmy prawdziwe przywiązanie z nawykiem wypracowanym przez algorytmiczną pętlę. Gdy użytkownik będzie co chwilę napotykał komunikat: „Uwaga, to może uzależniać”, jego relacja z platformą (a więc i z wyświetlanymi na niej reklamami) zostanie nacechowana poczuciem winy i nieufnością. To zupełnie nowe wyzwanie dla relacji marki z klientem. Nie chodzi już bowiem tylko o to, by Twoja kreacja nie znalazła się obok kontrowersyjnej treści, ale przede wszystkim o to, by cała platforma, którą dopalasz swoim budżetem reklamowym, nie była postrzegana jako toksyczne środowisko opatrzone urzędowym atestem szkodliwości.
I wreszcie po trzecie, pojawia się wielka szansa na powrót do autentycznej wartości. Jeśli sztuczne wspomagacze uwagi zostaną ograniczone, wygrają te marki, które potrafią ją przyciągnąć samą siłą jakości, bez dopingu algorytmicznych stymulantów. W świecie zdominowanym przez powierzchowny treściowy szum (tzw. brainrot) i generyczne śmieciowe treści AI (tzw. AI slop), merytoryczna, świadomie wybrana i ludzka treść ma szansę stać się dobrem luksusowym i pożądaną ostoją.
Nowy Jork to zaledwie pierwszy dzwonek. Jesteśmy świadkami narodzin nowej higieny cyfrowej. Możemy się na to obrażać, kwestionować i mówić o nadmiernej regulacji. Albo możemy potraktować to jako ostateczne wezwanie do porządku i zacząć budować komunikację, która broni się jakością, znaczeniem i szacunkiem dla czasu oraz uwagi odbiorcy, a nie jedynie sprytnym kodem, który uniemożliwia mu odłożenie telefonu. Wybór należy do nas, ale zegar nieubłaganie zaczął tykać.
Skoro mowa o tykaniu – zegar przypomina mi właśnie, że już za kilka godzin rozpoczynamy pożegnanie 2025 r. Dlatego, z okazji nadchodzącego Nowego Roku, życzę Wam przede wszystkim uwagi, która należy do Was, czasu spędzanego świadomie i treści, które wzbogacają, a nie tylko wypełniają pustkę. Niech ten rok będzie przełomowy!
PS
Właśnie otworzyłem dodatkowe sloty na darmowe konsultacje w nowym roku. Jeśli chcesz wejść w niego z głową i zaplanować skuteczne działania marketingowe w swojej firmie, chętnie Ci w tym pomogę 💪 Tutaj możesz sprawdzić, kiedy jestem dostępny → https://app.zencal.io/u/jakubjacek/darmowa-konsultacja-marketingowa-moonwise?lang=pl