✉️
ProLetter

Cześć,

Meta nie tyle uruchomiła właśnie nową funkcję, co podjęła radykalny eksperyment. Stworzyła pierwszy duży feed z treściami w całości generowanymi przez sztuczną inteligencję. Vibes, w zamyśle kreatywny plac zabaw, w praktyce jest testem cierpliwości użytkowników wobec sztucznego contentu. To także pierwszy raz, gdy platforma stawia AI nie jako narzędzie w tle, lecz jako główny format konsumpcji treści.

Dla naszej branży oznacza to coś więcej niż kolejną opcję reklamową. To próba odpowiedzi na pytanie: czy przyszłość Social Media to przestrzeń, w której autentyczne doświadczenia mieszają się z nieskończoną, syntetyczną produkcją treści?

Jeśli Vibes się sprawdzi, zmieni się ekonomia contentu. Produkcja wideo stanie się praktycznie darmowa, a przewagę będzie dawał nie budżet, lecz pomysł i zdolność wyróżnienia się w oceanie „syntetycznej rozrywki”. Jeśli jednak feed zostanie zalany powtarzalnym, niskiej jakości „AI-slopem”, użytkownicy mogą odwrócić się od niego jeszcze szybciej niż od BeReala.

I tu tkwi paradoks! Meta jedną ręką apeluje do twórców o „prawdziwy storytelling”, drugą promuje świat wygenerowanych w kilka sekund fantazji. To stawia marki w trudnej pozycji, bo jak korzystać z AI, żeby wzmocnić autentyczność, a nie ją zabić?

W dłuższej perspektywie Vibes może być preludium do całkowitej zmiany zasad gry. Feed nie musi już odzwierciedlać tego, co ludzie naprawdę robią, ale to, co sztuczna inteligencja jest w stanie stworzyć, by utrzymać naszą uwagę. Jeśli tak się stanie, walka o atencję stanie się jeszcze brutalniejsza. Zamiast konkurować z innymi markami będziemy rywalizować z nieskończoną fabryką treści generowanych przez same platformy.

Dla branży reklamy to sygnał alarmowy. Trzeba nie tylko nauczyć się używać AI jako narzędzia produkcji, ale też umieć zbudować strategie, które odróżnią markę od syntetycznego szumu. W przeciwnym razie grozi nam, że nasze kampanie staną się tylko kolejnym „wideo z algorytmu”, które użytkownik obejrzy bez emocji i bez zapamiętania.

Meta stawia na AI-wideo - rusza feed Vibes.

Vibes to nowy feed krótkich filmów w pełni generowanych przez sztuczną inteligencję, dostępny w aplikacji Meta AI i na stronie meta.ai. Użytkownicy mogą tworzyć klipy od zera, remiksować istniejące materiały, dodawać muzykę czy style, a następnie publikować je w Vibes albo udostępniać w Reels, Stories czy przez DM. Mark Zuckerberg prezentuje Vibes jako kreatywne laboratorium, wspierane m.in. przez Midjourney i Black Forest Labs. Problem w tym, że reakcje społeczności są chłodne – dominują komentarze, że „nikt tego nie potrzebuje” czy że to „AI-slop”. Krytycy zauważają też sprzeczność - podczas gdy Meta zachęca twórców do autentycznego storytellingu, sama promuje masowo generowane treści. Mimo sceptycyzmu, ruch jasno pokazuje ambicję firmy - stworzyć własną przestrzeń dla generatywnego wideo i przejąć kontrolę nad tym segmentem, zanim zrobią to inni. Pytanie tylko, czy użytkownicy dadzą się porwać tej „nowej estetyce” AI.

YouTube upraszcza oglądanie.

YouTube wprowadza długo oczekiwaną zmianę – widzowie mogą teraz ukrywać rekomendacje wyświetlane na końcu filmów. W prawym górnym rogu playera pojawił się przycisk Ukryj, który pozwala zniknąć pop-upom zasłaniającym ostatnie sekundy nagrania. W każdej chwili można je też przywrócić przyciskiem Pokaż. Równocześnie platforma usuwa funkcję subskrypcji po najechaniu kursorem na znak wodny, argumentując, że przycisk Subskrybuj i tak jest łatwo dostępny pod filmem. Dla twórców zmiana nie powinna być bolesna – testy wykazały, że ukrywanie końcowych ekranów obniżyło klikalność o mniej niż 1,5%, a interakcje ze znakiem wodnym stanowiły zaledwie 0,05% subskrypcji. Aktualizacja to przykład, jak drobna korekta może znacząco poprawić komfort oglądania.

WhatsApp wprowadza tłumaczenie wiadomości w aplikacji.

Użytkownicy mogą teraz dłużej przytrzymać wiadomość i wybrać opcję Przetłumacz, a na Androidzie dodatkowo włączyć automatyczne tłumaczenie całej rozmowy. Meta podkreśla, że proces odbywa się lokalnie na urządzeniu, z zachowaniem szyfrowania end-to-end. Funkcja obejmuje na starcie sześć języków na Androidzie (m.in. angielski, hiszpański, hindi), a na iPhonie ponad 20, w tym francuski, niemiecki, japoński czy chiński. Nowość ma ułatwić komunikację w grupach, czatach i kanałach, odpowiadając na rosnące oczekiwania użytkowników, by aplikacje messagingowe usuwały bariery językowe w czasie rzeczywistym.

YouTube Premium rozwija audio i odtwarzanie na wszystkich urządzeniach.

Google rozszerza pakiet YouTube Premium, dodając nowe funkcje audio i odtwarzania, które obejmują już nie tylko smartfony, ale też web, smart TV i konsole. Subskrybenci mogą teraz korzystać z dźwięku w jakości 256 kbps także w głównej aplikacji YouTube – zarówno przy teledyskach, jak i Art Tracks – a nie wyłącznie w YouTube Music. Rozszerzono też kontrolę prędkości odtwarzania do 4x na wszystkich platformach oraz wsparcie dla narzędzia Jump Ahead na dużych ekranach, które pozwala przeskakiwać do kluczowych momentów w wideo. Z kolei Shorts zyskały automatyczne pobieranie (na podstawie historii oglądania) oraz tryb picture-in-picture na iOS. Dzięki tym zmianom Premium – obok braku reklam i dostępu do YouTube Music – staje się bardziej spójną i elastyczną usługą, dopasowaną do różnych formatów treści i urządzeń, na których użytkownicy oglądają YouTube.

Meta wprowadza płatny dostęp bez reklam do Facebooka i Instagrama w UK.

To efekt rozmów z tamtejszym regulatorem ICO, który naciskał, by użytkownicy mieli realny wybór w kwestii wykorzystywania danych do personalizacji treści. Abonament kosztuje £2,99 miesięcznie w wersji webowej i £3,99 na iOS i Androidzie. Cena obejmuje wszystkie konta powiązane przez Accounts Center, a dodatkowe profile można dołączyć za £2 (web) lub £3 (mobile). ICO ocenia, że model przybliża firmę do zgodności z brytyjskim prawem ochrony danych, choć zapowiada dalszy monitoring. Co ciekawe, rozwiązanie różni się od tego w UE, gdzie regulatorzy wymusili droższą i bardziej restrykcyjną wersję subskrypcji, a Meta wcześniej otrzymała €200 mln kary. Dla użytkowników oznacza to prostą decyzję: zaakceptować reklamy i darmowy dostęp albo zapłacić za spokojny, wolny od personalizacji feed. Dla branży reklamowej – potencjalną zmianę w skali zasięgów i efektywności kampanii, jeśli część odbiorców zacznie znikać z „ad poolu”.

Snap kusi reklamodawców rabatami na Sponsored Snaps.

Snap próbuje przyspieszyć adopcję Sponsored Snaps – reklam wyświetlanych w czatach użytkowników – oferując markom duże zniżki. Reklamodawcy mogą otrzymać 25% rabatu (do 75 tys. dolarów), jeśli zdecydują się na wyższe wydatki mediowe. Dla nowych klientów minimalny próg to 50 tys. dolarów, dla dużych – aż 200 tys. To mocny ruch, bo czaty są najczęściej używaną funkcją Snapchata, a format – choć kontrowersyjny – zdaniem firmy zapewnia nawet dwukrotnie wyższe konwersje niż standardowe reklamy pełnoekranowe. Przykłady kampanii Wendy’s czy Calvina Harrisa pokazują jego potencjał zasięgowy. Problem w tym, że wielu marketerów wciąż podchodzi do Sponsored Snaps z rezerwą, uznając je za zbyt inwazyjne i mało efektywne w porównaniu z innymi platformami. Snap liczy, że rabaty i kolejne dowody skuteczności przełamią ten sceptycyzm i pozwolą mu nadrobić dystans do konkurencji.

Pinterest testuje reklamy Top of Search.

Platforma uruchomiła w wersji beta nowy format reklamowy Top of Search, który wyświetla marki w pierwszej dziesiątce wyników wyszukiwania oraz w sekcji Related Pins. To kluczowe miejsce – aż 45% kliknięć na Pintereście przypada właśnie na pierwsze 10 wyników, a 96% najpopularniejszych zapytań jest niebrandowych. Dla marketerów oznacza to nową przestrzeń przypominającą SERP-y, łączącą intencję zakupową z wizualnym przekazem. Testy pokazują, że reklamy Top of Search generują średnio o 29% wyższy CTR i mają 32% większą szansę na przyciągnięcie nowych klientów niż standardowe kampanie. Równolegle Pinterest rozszerza Local Inventory Ads z aktualnymi danymi o dostępności produktów w pobliskich sklepach. Nowe rozwiązania wzmacniają pozycję Pinteresta jako platformy zakupowej opartej na wizualnym odkrywaniu i realnych danych sprzedażowych.

OpenAI przygotowuje ChatGPT pod reklamy.

OpenAI szykuje się do uruchomienia własnej platformy reklamowej w ChatGPT. Firma ogłosiła rekrutację na stanowisko Growth Paid Marketing Platform Engineer, który ma pomóc w budowie narzędzi do zarządzania kampaniami, integracji z innymi systemami reklamowymi oraz tworzeniu infrastruktury do raportowania i atrybucji w czasie rzeczywistym. To część nowo utworzonego zespołu ChatGPT Growth, którego celem jest stworzenie fundamentów marketingowej technologii MarTech dla aplikacji. Według doniesień OpenAI chce zacząć monetyzować darmowych użytkowników przez reklamy już w 2026 roku. Potencjał jest ogromny – ChatGPT ma dziś ponad 700 mln aktywnych użytkowników tygodniowo. Docelowo ChatGPT mógłby samodzielnie planować, kupować i optymalizować kampanie w oparciu o cele zadane przez marki, stając się nowym, globalnym kanałem reklamowym.

Pinterest testuje nowe narzędzie do pomiaru skuteczności reklam.

Pinterest wchodzi głębiej w retail media, uruchamiając Pinterest Media Network Connect – narzędzie, które pozwala markom i sieciom handlowym sprawdzać, czy reklamy na platformie faktycznie przekładają się na sprzedaż. Rozwiązanie łączy dane o odbiorcach, konwersjach i katalogach produktów, a kampanie kierują użytkowników bezpośrednio do e-commerce partnerów. Pierwszymi testerami są Instacart i Kroger, a Pinterest liczy, że dzięki temu reklamodawcy zyskają pełniejszy obraz zwrotu z inwestycji i lepiej połączą swoje działania w retail media z kampaniami w serwisie.

TikTok stawia na podróże! Nowe Travel Ads dla branży turystycznej.

Travel Ads to nowy format reklamowy oparty na Smart+ skierowany do marek z sektora turystyki. Rozwiązanie pozwala hotelom, liniom lotniczym i destynacjom automatycznie promować swoje oferty w dynamicznych, spersonalizowanych formatach – od wideo po karuzele katalogowe. Platforma wykorzystuje sygnały intencji zakupowych i dane katalogowe, by trafniej łączyć użytkowników z ofertami na każdym etapie podróży – od inspiracji po rezerwację. Dla marketerów to szansa na dotarcie do społeczności, która już dziś traktuje TikToka jako kluczowe źródło inspiracji – aż 66% użytkowników deklaruje, że właśnie tam znajduje najwięcej praktycznych informacji o podróżach, a są oni 2,6 razy bardziej skłonni do rezerwacji po wyszukiwaniu w aplikacji.

Dziękuję, że czytasz ProLetter!

Do następnego tygodnia! 👋
Jakub Jacek
Zdjęcie profilowe – Jakub Jacek
 
 
 
 

PS
Jeśli umknęło Ci poprzednie wydanie, możesz je nadrobić tutaj!
Koniec organica? Sprawdź, co X szykuje dla marek. »