✉️
ProLetter

Cześć,

od miesięcy wszyscy czujemy, że coś w cyfrowej widoczności zaczyna się kruszyć. Ruch z Google spada, artykuły czytane są rzadziej, a coraz więcej zapytań kończy się odpowiedzią zanim użytkownik zdąży kliknąć w jakikolwiek link. Wyszukiwanie przestało być drogą prowadzącą do treści. Coraz częściej jest po prostu rozmową z AI, która „wie lepiej” i zamyka temat jednym akapitem.

Dla wydawców i marek to bolesna zmiana. Referral z wyszukiwarek potrafi spaść o 20, 30, czasem nawet 50 procent, mimo że treści wcale nie są gorsze niż wcześniej. Po prostu przestały być potrzebne jako klik. AI odpowiada sama, a źródło… znika w tle.

I właśnie w tym momencie dzieje się coś ciekawego.

Z danych SEMrush i analiz firm zajmujących się widocznością w odpowiedziach AI wynika, że jednym z najczęściej cytowanych źródeł przez ChatGPT, Google AI czy Perplexity nie są dziś media branżowe ani klasyczne portale eksperckie, tylko LinkedIn. Co więcej, to nie krótkie posty, a dłuższe artykuły publikowane w Pulse coraz częściej stają się materiałem źródłowym dla generatywnych odpowiedzi. Skala tych cytowań w ostatnich miesiącach wzrosła kilkukrotnie.

Tutaj musimy przestawić nasze myślenie o LinkedIn. Platforma przestaje być miejscem, gdzie „coś wrzucamy, bo wypada”, a zaczyna pełnić rolę zaplecza wiedzy dla systemów, które coraz częściej odpowiadają za pierwszą styczność użytkownika z marką, ekspertem czy tematem. Jeśli AI ma dziś komuś zaufać, wybiera przestrzeń, gdzie autor ma imię, nazwisko, historię zawodową i kontekst. A dokładnie to oferuje LinkedIn.

Widoczność nie kończy się już na Google. Autorytetu nie buduje się wyłącznie przez pozycje w SERPach. Coraz częściej tworzy się go tam, gdzie treści są „czytane” nie tylko przez ludzi, ale też przez modele, które za chwilę będą streszczać dla nich świat.

Taka sytuacja wymaga korekty podejścia. Mniej myślenia w kategoriach krótkotrwałego zasięgu, a więcej pracy nad spójnym, eksperckim przekazem, który da się cytować, streszczać i osadzać w kontekście. LinkedIn przestaje być dodatkiem do strategii contentowej, a zaczyna pełnić rolę miejsca, gdzie buduje się wiarygodność całej marki – nie tylko w oczach odbiorców, ale też systemów, które filtrują i porządkują informacje.

Oznacza to również większą odpowiedzialność. Treści publikowane pod imieniem i nazwiskiem, w środowisku zawodowym, muszą być przemyślane, osadzone w faktach i konsekwentne. Tu nie da się już „wrzucić posta pod zasięg”. Każdy artykuł, każda analiza, każdy głos ekspercki może stać się elementem większej układanki – tej, z której AI buduje swoje odpowiedzi. Musimy więc tworzyć tylko takie treści, które warto cytować.

PS
Do artykułów w LinkedIn Pulse miałem nosa już od pewnego czasu. Zerknij do mnie na LinkedIna, żeby zobaczyć jak to wygląda w praktyce. Odezwij się do mnie jeśli potrzebujesz wsparcia w LinkedInowym contencie lub recyklingu treści. Wraz z zespołem Moonwise złapiemy ten temat za rogi! 💪

Artykuły z LinkedIn częściej cytowane przez AI.

Dwie niezależne analizy potwierdzają znaczący trend: artykuły publikowane na LinkedIn są coraz częściej cytowane przez główne chatboty AI, takie jak ChatGPT, Google AI czy Perplexity. Według badania SEMRush, obejmującego 230 tysięcy zapytań, LinkedIn jest drugim najczęściej cytowanym źródłem w odpowiedziach AI, tuż za Redditem. Dane te potwierdza osobna analiza firmy Highlight, która wskazuje, że w ostatnim kwartale 2025 roku cytowania z LinkedIn wzrosły od 4 do 5,7 razy w zależności od narzędzia. Szczególnym zaufaniem cieszą się zwłaszcza publikacje w sekcji LinkedIn Pulse – na nie przypada ponad 15 tysięcy z 19 tysięcy przeanalizowanych cytowań. Ten wzrost ma miejsce w czasie, gdy tradycyjny ruch referralowy z wyszukiwarek do wydawców spada globalnie o 20-50%. Eksperci wiążą ten spadek z rosnącą popularnością podglądów generowanych przez AI w wyszukiwarkach, które zamykają użytkownika w swoich ekosystemach. LinkedIn przestaje być wyłącznie siecią zawodową, a staje się platformą do budowania autorytetu cyfrowego w erze wyszukiwania konwersacyjnego. Publikowanie wartościowych artykułów bezpośrednio na LinkedIn może być kluczową taktyką w tzw. Generative Engine Optimization (GEO), czyli optymalizacji treści pod wyniki generatywnej AI.

PineDrama ma podbić rynek krótkich seriali.

TikTok oficjalnie wchodzi w wyścig o dominację na rynku mikrodram, uruchamiając w USA i Brazylii dedykowaną aplikację PineDrama. Ma to skonsolidować ogromną popularność krótkich, serialowych opowieści, które z azjatyckiego fenomenu przekształciły się w globalny, miliardowy biznes. Mikrodramaty, czyli kilkuminutowe odcinki serialowych historii, zdobyły w 2025 roku 28 milionów widzów w samych Stanach Zjednoczonych, ponad połowa z nich to widownia w wieku 18-34 lat. Aplikacja PineDrama skupia już hity gatunku, jak Love at First Bite z 18 milionami wyświetleń, stając się natywnym hubem dla tej rozrywki. TikTok nie jest jednak sam na rynku. W odpowiedzi na premierę PineDrama, ukraińska firma Holywater – twórca konkurencyjnej aplikacji My Drama – ogłosiła pozyskanie 22 milionów dolarów w rundzie finansowania Series A. Inwestycja ta, jak podkreślają założyciele, to „największy zastrzyk kapitału w przestrzeni mikrodram poza Azją” i wyraźny sygnał, że format na dobre zadomowił się w globalnej rozrywce. Rynek mikrodram wkracza w fazę profesjonalizacji i wielkich inwestycji. Dla marek i twórców otwiera to nową, bardzo zaangażowaną przestrzeń do branded content i partnerstw. Dla TikToka, PineDrama to próba przekształcenia trendu w osobny, dochodowy biznes, który utrzyma uwagę młodych użytkowników poza głównym feedem.

Nowe linki wewnętrzne i efekty wideo w Edits.

Twórcy mogą teraz w prosty sposób dodawać w swoich filmach odnośniki do współpracowników, poprzednich treści czy inspiracji, tworząc sieć wewnętrznych powiązań. Mechanizm działa wyłącznie w obrębie platformy – linki zewnętrzne nie są obsługiwane. Aplikacja zyskała również funkcję tygodniowych podpowiedzi kreatywnych. Edits analizuje udostępniane przez użytkownika Reelsy i generuje 10 spersonalizowanych pomysłów na nowe filmy co tydzień, pomagając w utrzymaniu regularności publikacji. Do biblioteki dodano też 25 nowych efektów wideo, takich jak Bbounce, Fisheye czy Blackout, poszerzając możliwości stylizacji klipów. Ulepszono też proces montażu – w storyboard można teraz dodawać wiele ujęć i wersji audio tej samej sceny, ułatwiając ich porównanie i wybór najlepszego. Instagram konsekwentnie rozwija Edits w strategiczny narzędzie, które ma związać twórców z jego ekosystemem. Zamiast korzystać z zewnętrznych aplikacji, mają oni otrzymywać wszystko w jednym, darmowym pakiecie – od pomysłu, przez montaż, po publikację z zaawansowanymi linkami. Meta chce budować zamknięte, samowystarczalne środowisko dla kreatorów treści.

YouTube rozszerza promocję klipów i ożywia zdjęcia.

Rozszerzenie opcji targetowania w narzędziu Promote pozwala na proste promowanie filmów bezpośrednio z poziomu interfejsu twórcy. Od teraz, obok podstawowych kryteriów, twórcy mogą wybierać konkretne grupy zainteresowań, takie jak miłośnicy gier, beauty czy podróży, aby dotrzeć do precyzyjnej społeczności. To uproszczone narzędzie reklamowe ma pomóc w szybkim zwiększeniu zasięgu i zaangażowania, szczególnie przydatne przy starcie kanału. Na razie opcja targetowania zainteresowaniami dostępna jest tylko w wersji desktopowej. Druga, bardziej eksperymentalna funkcja, to Ingredients – narzędzie AI, które pozwala przekształcić do trzech własnych zdjęć w 8-sekundowy klip wideo. Opiera się ono na zaktualizowanym modelu generatywnym Veo 3.1, który zapewnia większą spójność obrazu. System sam dodaje animację, przejścia i opcjonalnie dźwięk, „ożywiając” statyczne obrazy. YouTube konsekwentnie zamyka obieg treści w swojej ekosystemie – od tworzenia (przez AI), przez promocję (Promote z targetowaniem), po monetyzację. Dla twórców to ułatwienie, ale i presja, by ich autorskie wideo konkurowało z coraz łatwiej generowaną treścią. Dla małych marek Promote staje się prostszą alternatywą dla skomplikowanego YouTube Ads.

TikTok daje sprzedawcom AI do tworzenia treści.

TikTok wyposaża sprzedawców w Shopie w potężne narzędzia AI. Nowością jest AI Fashion Video Maker, który w kilka minut generuje gotowe wideo produktowe ze zdjęć, z lektorem i muzyką. Platforma dodaje też automatyczne dubbingowanie własnym głosem. AI tworzy scenariusz i czyta go syntetyzowanym głosem sprzedawcy, z synchronizacją ruchu warg. Kolejne narzędzie List with AI automatycznie przygotowuje kompletny listing produktu z tytułem i opisem. TikTok radykalnie obniża barierę wejścia dla sprzedaży, automatyzując tworzenie treści. Dla małych sprzedawców to rewolucja, dla marek – wyzwanie, by ich treści nadal wyróżniały się autentycznością w morzu generowanych materiałów.

Premiera funkcji Your Algorithm.

Instagram wprowadza długo wyczekiwaną funkcję, która pozwala użytkownikom kształtować to, co widzą w zakładce Reels. Globalna premiera Your Algorithm daje użytkownikom anglojęzycznym bezpośredni wpływ na tematykę wyświetlanych im krótkich filmów. Funkcja, testowana od października, działa obok istniejącego systemu rekomendacji. Oprócz analizy zachowań (lajki, oglądanie, pomijanie), algorytm będzie teraz uwzględniał tematy, które użytkownik jawnie wybierze lub odrzuci. W ustawieniach Reels można dodawać lub usuwać kategorie, takie jak gotowanie, sport czy podróże, a na ograniczony czas użytkownicy mogą również wskazać trzy główne zainteresowania na 2026 rok. To odpowiedź platformy na wieloletnie żądania większej przejrzystości i kontroli. Dzięki temu użytkownicy nie muszą już tylko pasywnie naciskać Nie interesuje mnie, by wpłynąć na swój feed – mogą go aktywnie projektować. Wybory można dowolnie modyfikować w każdej chwili. Funkcja ma jednak wyraźne ograniczenia, np. nie pozwala na odfiltrowanie reklam. Próba dodania kategorii ads kończy się komunikatem o braku wyników, choć szersze pojęcia, takie jak treść sponsorowana, są już dostępne do wykluczenia. Wprowadzenie przez Instagram Your Algorithm przenosi część odpowiedzialności za trafność treści na użytkownika, jednocześnie łagodząc narrację o nieprzejrzystym algorytmie. Dlatego nasze treści muszą być na tyle atrakcyjne merytorycznie i jakościowo, by użytkownicy sami nie usunęli danej kategorii ze swojego feedu. Walka o uwagę wchodzi w fazę zgód i preferencji.

WhatsApp szykuje połączenia grupowe w wersji web.

WhatsApp intensywnie pracuje nad rozszerzeniem funkcjonalności swoich klientów. Funkcja, która na razie nie jest dostępna nawet w wersjach testowych, ma pozwolić na inicjowanie rozmów grupowych bezpośrednio z przeglądarki. Ma to zrównać możliwości WhatsApp Web z aplikacjami mobilnymi i desktopowymi, otwierając platformę na szersze wykorzystanie w celach służbowych i do konferencji. WhatsApp eksperymentuje także z dodatkowymi ulepszeniami do połączeń, takimi jak generowanie linków do rozmów z grup oraz funkcja planowania rozmów z możliwością dodania nazwy, opisu i przewidywanego czasu trwania. Zaplanowane spotkania miałyby tworzyć wydarzenia udostępniane uczestnikom, zamiast uruchamiać się automatycznie. Jednocześnie WhatsApp wydał aktualizację 26.1.74 dla iOS, której główną nowością są czytelniejsze podglądy linków w czatach. Mają one ułatwić identyfikację stron przed kliknięciem, pod warunkiem, że użytkownik nie wyłączył generowania podglądów. WhatsApp walczy o użytkowników biznesowych i chce konkurować z dedykowanymi narzędziami do wideokonferencji.

YouTube luzuje zasady monetyzacji kontrowersyjnych tematów.

Od teraz filmy poświęcone kontrowersyjnym tematom, takim jak aborcja, samookaleczenia czy przemoc domowa, będą mogły być w pełni monetyzowane, pod warunkiem, że treść ma charakter dyskusyjny lub jest niegraficzną dramatyzacją. Zmiana ma bezpośredni wpływ na tysiące kanałów, które edukują, opowiadają historie lub komentują trudne społecznie kwestie w sposób odpowiedzialny. YouTube zachęca twórców, których filmy zostały wcześniej zdemonetyzowane, do złożenia odwołania w świetle nowych zasad. Platforma wyjaśnia, że poprzednia polityka automatycznie ograniczała zarobki na tego typu materiałach, nawet jeśli były one fikcyjne i pozbawione drastycznych obrazów. Możliwość zarobku z reklam nadal będzie zablokowana dla treści graficznych, szczegółowo opisujących traumatyczne doświadczenia, a także dla materiałów skupionych na wykorzystywaniu dzieci i zaburzeniach odżywiania. YouTube kroczy więc w stronę większej swobody twórczej i uznania wartości dyskursu społecznego na platformie.

OpenAI testuje reklamy w darmowym ChatGPT.

W najbliższych tygodniach użytkownicy wersji Free oraz Plus zaczną widzieć sponsorowane treści. Będą one wyświetlane na dole odpowiedzi, gdy temat rozmowy będzie powiązany z produktem. Reklamy mają być wyraźnie oznaczone i nie pojawią się przy wrażliwych tematach. Nowością jest interaktywność – użytkownicy będą mogli zadawać dodatkowe pytania o reklamowany produkt bezpośrednio w oknie czatu. To otwiera nową przestrzeń dla marketingu konwersacyjnego, ale stawia przed OpenAI wyzwanie, jak utrzymać zaufanie do asystenta, który zaczyna polecać marki.

X chwali się powrotem reklamodawców.

Przedstawiciele platformy ogłosili, że niemal wszyscy ze stu największych światowych reklamodawców powrócili do wydawania pieniędzy na X. Ogłoszenie, które obiegło branżę, nie zawiera żadnych konkretnych liczb – ani listy marek, ani wyjaśnienia, co dokładnie oznacza termin „powrót”, ani wskazania skali ponownych inwestycji. Brak transparentności i mierzalnych danych każe analitykom podchodzić do tej deklaracji z dużą rezerwą. Wygląda to więc na zabieg wizerunkowy, mający na celu odbudowę zaufania i przyciągnięcie mniejszych graczy poprzez kreowanie wrażenia powrotu dużych, stabilnych brandów. Rzeczywisty stan działalności reklamowej X pozostaje niejasny, a bez twardych, weryfikowalnych danych, optymistyczne zapewnienia platformy powinniśmy więc traktować jako element gry rynkowej, a nie miarodajny raport.

Dziękuję, że czytasz ProLetter!

Do następnego tygodnia! 👋
Jakub Jacek
Zdjęcie profilowe – Jakub Jacek
 
 
 
 

PS
Jeśli umknęło Ci poprzednie wydanie, możesz je nadrobić tutaj!
Nowy gracz w performance. Korzystasz? »