✉️
ProLetter

Cześć,

Pinterest od lat przyciąga uwagę jako źródło inspiracji i „ruchu z górnej części lejka” - użytkowników, którzy nie klikają „kup teraz”, ale skrupulatnie planują remonty, śluby, podróże czy zakupy sezonowe. Dotąd największym wyzwaniem dla marketerów było przełożenie tego intencyjnego, ale rozproszonego ruchu na konkretne, skalowalne wyniki sprzedażowe. Teraz, wraz z szerokim wdrożeniem narzędzia Performance+, Pinterest stawia odważny krok w stronę pełnoprawnej platformy performance’owej.

Automatyzacja kampanii, nowe opcje biddingowe oparte na ROAS i dynamiczna optymalizacja kreacji - wszystko to zapowiada Pinterest jako odpowiedź na systemy znane z Meta Advantage+ czy Google Performance Max. Jednak to, co wyróżnia Performance+, to obietnica połączenia algorytmicznej efektywności z kreatywną kontrolą - przynajmniej w teorii. Reklamodawcy zyskują dostęp do narzędzi automatyzujących konfigurację kampanii, ale równocześnie mogą precyzyjnie wykluczać grupy odbiorców, segmentować dane czy testować wersje promocyjne.

Brzmi kusząco: mniej manualnej pracy, większe oparcie na danych, szybsze testy kreacji i grup odbiorców. Wstępne wyniki wyglądają obiecująco - wzrost ROAS nawet o 15%, poprawa kosztów konwersji i narzędzia oparte na AI, które optymalizują nie tylko targetowanie, ale i kreację. Co ważne - Pinterest deklaruje, że nie zamyka nas w czarną skrzynkę algorytmu. Mamy możliwość precyzyjnego targetowania, wykluczeń i testów, co daje dużo większą kontrolę niż w typowych systemach typu „set it and forget it”.

Dla marek działających w e-commerce, retailu, beauty, home & deco czy travel - czyli wszędzie tam, gdzie użytkownik szuka inspiracji przed zakupem - to może być idealny moment, by dać Pinterestowi drugą szansę. 

Czy to gamechanger? Niekoniecznie. Ale to z pewnością nowa okazja dla reklamodawców, którzy potrafią zintegrować kampanie z różnych ekosystemów i myślą o lejku sprzedażowym całościowo, a nie w silosach.

Nowe kolorowe tła i emoji w Notatkach Instagrama.

Instagram rozszerza możliwości Notatek – krótkich wiadomości widocznych w DM-ach. Od teraz użytkownicy mogą dodawać kolorowe tła oraz emoji awatarów, by ich notatki były bardziej wyróżniające się i spersonalizowane. To niewielka zmiana, ale może mieć znaczenie dla młodszych użytkowników, do których Notesy są szczególnie kierowane. Instagram notuje coraz większe zaangażowanie właśnie w wiadomościach prywatnych, a każda forma wyróżnienia tam może zwiększyć szansę na reakcję. Opcja była testowana od kilku miesięcy, a teraz trafia do wszystkich użytkowników.

TikTok wprowadza aukcje na żywo z odliczaniem.

TikTok testuje nową opcję zakupową – Countdown Bidding, czyli aukcje z odliczaniem w transmisjach live. Nowość przypomina aukcje eBay i ma zwiększyć zaangażowanie widzów oraz napędzać sprzedaż w czasie rzeczywistym. Sprzedawcy mogą ustawić cenę wywoławczą i czas trwania licytacji, a widzowie składają oferty na żywo. Na razie opcja dostępna jest tylko dla kategorii kolekcjonerskich i luksusowych przedmiotów używanych. Dodatkowo TikTok podniósł limit cenowy dla jednorazowych transakcji z 7 600 do 13 000 dolarów, by lepiej obsłużyć ten segment. To część większej strategii platformy, która – wzorem chińskiego Douyina – chce mocniej rozwijać zakupy w aplikacji i monetyzować swoje ogromne zasięgi wśród młodych użytkowników.

LinkedIn wprowadza wideo w nagłówkach artykułów i newsletterów.

Zamiast statycznego obrazka w tle, twórcy mogą teraz dodać krótki film (do 30 sekund), który wyświetli się w feedzie i e-mailach do subskrybentów. Nowość dotyczy zarówno kont osobistych, jak i firmowych. LinkedIn zaleca publikowanie filmów w poziomym formacie 16:9, zgodnym z układem artykułu. To kolejny krok w stronę wideo – według LinkedIna, treści wideo mają 20x większą szansę na udostępnienie i generują o 40% więcej zaangażowania niż inne formaty. Wideo w nagłówku może więc pomóc przyciągnąć uwagę i zwiększyć zasięg publikacji. Opcja jest właśnie globalnie wdrażana.

Edits z Keyframes i ulepszonym dźwiękiem.

Instagram dodał nowości do swojej aplikacji Edits, stworzonej dla twórców wideo. Najważniejszą są Keyframes, które pozwalają precyzyjnie edytować konkretne fragmenty klipu. Dodano też redukcję szumów w ścieżkach głosowych oraz efekty tekstowe. W planach są kolejne rozszerzenia, m.in. edycja keyframes dla naklejek czy napisów. Instagram zapowiada, że Edits pozostanie darmowe, choć niektóre zaawansowane opcje mogą być płatne w przyszłości. Platforma testuje też Blend – wspólny feed z Reelsami dla Ciebie i znajomego.

WhatsApp testuje nowe ustawienia reklam.

W najnowszej wersji beta (2.25.19.14) dla Androida pojawiły się opcje umożliwiające m.in. przeglądanie historii reklam, blokowanie konkretnych reklamodawców oraz personalizację wyświetlanych treści – wszystko z poziomu zakładki Aktualizacje lub ustawień głównych. Meta zapewnia, że reklamy na WhatsAppie będą dopasowywane wyłącznie na podstawie podstawowych danych, takich jak język aplikacji, lokalizacja czy obserwowane kanały. Rozmowy i inne prywatne aktywności pozostaną w pełni zaszyfrowane i poza zasięgiem systemu reklamowego. Nowe ustawienia mają trafić do szerszego grona użytkowników w nadchodzącej aktualizacji.

Threads z własnymi filtrami treści.

Meta wprowadza niezależne filtry treści w aplikacji Threads, odcinając się od ustawień Instagrama. Hidden Words pozwala użytkownikom samodzielnie blokować wybrane słowa, frazy i emoji – bez wpływu na filtry ustawione na Instagramie. Użytkownicy mogą teraz grupowo zarządzać filtrami, a także tymczasowo wyciszać tematy, np. spoilery serialowe. Meta podkreśla, że chodzi o większą kontrolę i komfort korzystania z aplikacji. Threads coraz wyraźniej buduje swoją tożsamość – niezależną od Instagrama.

Pinterest stawia na AI.

Pinterest oficjalnie promuje Performance+ – pakiet narzędzi reklamowych opartych na sztucznej inteligencji. Po miesiącach testów platforma rusza z pełną sprzedażą rozwiązania, które automatyzuje kampanie i upraszcza ich prowadzenie. W testach Performance+ zapewnił średnio 10% lepsze wyniki (CPA/CPC), 14% więcej kliknięć dzięki optymalizacji kreacji przez AI, a także 15% wyższy ROAS przy automatycznym ustalaniu stawek. Performance+ Promotions, ruszająca we wrześniu, automatycznie doda promocje do reklam, zwiększając ROAS o 9%. Pinterest idzie śladem Mety i Google, oferując reklamodawcom łatwiejszy, skuteczniejszy sposób na skalowanie kampanii.

YouTube Analytics zyskało zapis raportów i nowy interfejs.

YouTube odświeża tryb zaawansowany w Studio Analytics, by uprościć pracę twórcom i marketerom. Najważniejsza nowość to możliwość zapisywania własnych konfiguracji raportów – bez potrzeby ponownego ustawiania filtrów przy każdym wejściu. Pojawił się także nowy, bardziej przejrzysty interfejs z bocznym panelem, który ułatwia dostęp do filtrów, metryk i podziałów. Ulepszono wyszukiwanie po tytułach, sortowanie po długości lub dacie publikacji, a także dodano skróty do popularnych raportów (np. porównanie wyników po 24h). Zmiany mają usprawnić analizę wyników, planowanie treści i raportowanie – zarówno dla solowych twórców, jak i zespołów marketingowych. Nowości będą wdrażane stopniowo.

YouTube testuje AI, by ułatwić wyszukiwanie treści.

Premium użytkownicy w USA zyskali dostęp do nowego karuzelowego widoku wyników wyszukiwania, który prezentuje wyselekcjonowane wideo wraz z opisami – na razie głównie w tematach zakupowych, podróżniczych i lokalnych. Równolegle YouTube rozszerza testy konwersacyjnego asystenta AI na wybrane konta nieposiadające subskrypcji Premium. Narzędzie umożliwia zadawanie pytań dotyczących oglądanych materiałów, uzyskiwanie rekomendacji i interakcję edukacyjną. Nowe rozwiązania mogą zwiększyć widoczność filmów komercyjnych, co szczególnie interesuje twórców działających w e-commerce i afiliacji. Nowości pozostają jeszcze w fazie testów.

500 odcinków z YouTube trafi na Tubi.

Tubi, darmowa platforma streamingowa należąca do Foxa, ogłosiła współpracę z sześcioma popularnymi twórcami z YouTube, w tym Mythical Entertainment i Jubilee. W ramach nowego programu Tubi for Creators na platformę trafi aż 500 odcinków ich dotychczasowych produkcji. To pierwszy krok – Tubi planuje również inwestycje w oryginalne treści i oferuje twórcom wsparcie produkcyjne oraz udział w przychodach z reklam. Celem jest przyciągnięcie młodszych widzów szukających autentycznych, dłuższych formatów wideo. To kolejny sygnał, że granica między Hollywood a światem creator economy coraz bardziej się zaciera.

Dziękuję, że czytasz ProLetter!

Do następnego tygodnia! 👋
Jakub Jacek
Zdjęcie profilowe – Jakub Jacek
 
 
 
 

PS
Jeśli umknęło Ci poprzednie wydanie, możesz je nadrobić tutaj!
Snap testuje granice lojalności reklamodawców, a WhatsApp reklamy. »